..:: Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych :: Aktualności / Aktualności - Odpowiedź do artykułu Macieja Pawlickiego pt. "Czy Artur Wosztyl musi zginąć" ::..
14 II 2014

Odpowiedź do artykułu Macieja Pawlickiego pt. "Czy Artur Wosztyl musi zginąć"

  • pobierz pdf
  • drukuj
  • zmniejsz czcionkę
  • rozmiar pierwotny
  • powiększ czcionkę
Z przykrością stwierdzamy, że w artykule Macieja Pawlickiego „Czy Artur Wosztyl musi zginąć” („W Sieci”, 10 lutego 2014 r, str. 32) znalazły się sformułowania wprowadzające w błąd czytelników, zniekształcające intencje i po raz kolejny bezpodstawnie godzące w dobre imię generała Lecha Majewskiego.
zdjęcie - Odpowiedź do artykułu Macieja Pawlickiego pt. "Czy Artur Wosztyl musi zginąć"

W przypadku kolejnych publikacji na temat wojska i lotnictwa prosimy o zachowanie rzetelności i obiektywizmu. Zapewniamy, że służby prasowe Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych są do dyspozycji redaktorów „W Sieci”, udzielą odpowiedzi na pytania, sprawdzą fakty, odniosą się do opinii Państwa informatorów.

W reakcji na wspomnianą publikację red. Pawlickiego proszę o przyjęcie niniejszych wyjaśnień oraz definitywne zaprzestanie powielania nieprawdy.

Redaktor Maciej Pawlicki nazwał generała „absolwentem sowieckich akademii” i „tak wielkim entuzjastą moskiewskich szkoleń oraz procedur, że nakazał je nawet w obsłudze amerykańskiego F-16”. Oba stwierdzenia są nieprawdziwe.

Faktem jest, że generał broni pilot Lech Majewski ukończył jedną akademię wojskową w ZSRR (Wojskową Akademię Lotniczą w Monino), a informacja o tym jest dostępna w życiorysie publikowanym na stronie internetowej Dowództwa Generalnego RSZ. Użycie w tej sytuacji liczby mnogiej wprowadza czytelnika w błąd.

Każdy lotnik wie, że dla pilotów i techników system eksploatacji F-16 różni się diametralnie od systemu eksploatacji MiG-29 – wymaga innych technologii, innych procedur, a nawet innego podejścia mentalnego. Rozumiejąc to generał Majewski kategorycznie zabraniał odstępować od procedur stworzonych przez producenta oraz siły powietrzne Stanów Zjednoczonych. Przy tym za kadencji generała na stanowisku dowódcy Sił Powietrznych regułą było wysyłanie żołnierzy odpowiedzialnych za utrzymanie w sprawności naszych F-16 na szkolenia, kursy, konferencje i wizyty studyjne do Stanów Zjednoczonych, Portugalii, Izraela oraz na ćwiczenia w innych państwach-użytkownikach F-16.

Redaktor Pawlicki, nawiązując do wywiadu udzielonego przez generała Lecha Majewskiego w styczniu „Gazecie Wyborczej”,  napisał, że „zechciał on ponowić swe oskarżenie, iż lądujący w Smoleńsku godzinę przed pojawieniem się tupolewa Jak-40 nie miał warunków do lądowania, był przez rosyjskich kontrolerów do lądowania zniechęcany, a więc jego dowódca, por. Wosztyl, złamał przepisy i naraził pasażerów oraz załogę na niebezpieczeństwo. W roku 2010 dochodzenie w tej sprawie przeprowadziła Komisja ds. Badania Wypadków Lotniczych i stwierdziła, że warunki pozwalały załodze Jaka-40 na lądowanie zgodnie z regulaminem lotów”.

Proszę zauważyć, że odpowiedź generała na pytanie zadane przez dziennikarza nie była powtórzeniem oskarżenia, lecz skróconym przypomnieniem faktów. Co więcej, jej omówienie - dokonane przez redaktora Pawlickiego - zawiera informacje nieprawdziwe.

Po pierwsze - we wspomnianym wywiadzie generał w ogóle nie odwołał się do zniechęcania przez rosyjskich kontrolerów załogi Jaka-40 do lądowania (choć z zapisu korespondencji radiowej prowadzonej przez załogę Jaka-40 wynika, że piloci otrzymali od kontrolera polecenie odejścia na drugie zajście, poprzedzone zapytaniem o widzialność drogi startowej).

Po drugie – w 2010 roku dochodzenie w sprawie zdarzenia przeprowadziła Komisja Badania Incydentu Sił Powietrznych (a nie Komisja Badania Wypadków Lotniczych).

Po trzecie – Komisja Badania Incydentu SP, ale nie tylko ona – uznała, że załoga Jaka-40 wylądowała na lotnisku w Smoleńsku w warunkach do których nie była wyszkolona i poniżej warunków minimalnych, określonych w kartach podejścia do tego lotniska, czym naruszyła przepisy Regulaminu Lotów.

Dla rozwiania wszelkich wątpliwości proszę o przyjęcie poniższych wyjaśnień.

Po otrzymaniu informacji o prawdopodobnym naruszeniu przepisów lotniczych przez załogę samolotu Jak-40 (który wylądował w Smoleńsku przed Tu-154M), ówczesny czasowo pełniący obowiązki Dowódca Sił Powietrznych powołał 7 maja 2010 roku stosownym rozkazem Komisję Badania Incydentu Sił Powietrznych.

KBI SP przystąpiła do badania okoliczności i przyczyn zaistniałego zdarzenia, ale z powodu braku wiarygodnych danych dotyczących faktycznych warunków atmosferycznych, jakie panowały 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku, musiała wystąpić z wnioskiem do Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, badającej katastrofę Tu-154M, o udostępnienie takich informacji.

Materiał o warunkach atmosferycznych panujących 10 kwietnia 2010 roku podczas lądowania Jaka-40 na lotnisku Smoleńsk Północny KBI SP otrzymała 25 listopada 2010 roku.

Po uzyskaniu potrzebnych informacji, Komisja Badania Incydentu SP ustaliła, że załoga Jaka-40 wylądowała przy podstawie chmur 60 m - czyli poniżej warunków minimalnych, określonych w kartach podejścia dla tego lotniska - oraz poniżej minimalnych warunków pilota do lądowania (w obu przypadkach minima wynosiły: podstawa chmur – 100 m, widzialność – 1000 m).

Tym samym KBI SP uznała, że załoga naruszyła zasady wykonywania lotów określone w Regulaminie Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP (RL-2006), co miało wpływ na bezpieczeństwo wykonywanego zadania.

Po przeanalizowaniu uzyskanych informacji KBI SP przedstawiła wynik swojej pracy w Karcie Incydentu Lotniczego, sporządzonej 23 grudnia 2010 roku. Komisja określiła w Karcie Incydentu Lotniczego, że przyczyną zdarzenia lotniczego było „dopuszczenie przez dowódcę załogi do zniżenia się poniżej minimalnej wysokości zniżania, ustalonej w karcie podejścia przy nieprecyzyjnym podejściu oraz wykonanie lądowania w warunkach, w których załoga nie była wyszkolona”.

Zgodnie z „Instrukcją bezpieczeństwa lotów lotnictwa Sił Zbrojnych RP”, KBI SP zakwalifikowała powyższe zdarzenie do grupy przyczynowej „Niewłaściwa organizacja lotów lub szkolenia lotniczego, wynikająca z nieprzestrzegania ustalonych zasad, niewystarczającego przeszkolenia członków załogi z powodu naruszenia metodyki procesu szkolenia lotniczego, wykonywania przez załogi zadań lotniczych w sposób i w warunkach nieodpowiadających poziomowi ich wyszkolenia lub wynikających z niedoskonałości przepisów normujących ten proces”.

Korzystając z prawa przewidzianego w „Instrukcji bezpieczeństwa lotów lotnictwa Sił Zbrojnych RP” członkowie załogi Jaka-40 odwołali się od ustaleń KBI SP do szefa Sztabu Generalnego WP. Szef SG WP powołał 4 lutego 2011 roku komisję do rozpatrzenia ustaleń KBI SP. Komisja ta ustaliła, że załoga samolotu dopuściła się naruszenia przepisów Regulaminu Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP (RL-2006), poprzez:

- lądowanie w warunkach atmosferycznych będących poniżej warunków minimalnych dla pilotów Jaka-40;

-  lądowanie pomimo nie uzyskania zezwolenia na lądowanie od kierownika lotów lotniska Smoleńsk;

- lądowanie pomimo polecenia odejścia na drugie zajście wydanego przez kierownika lotów lotniska Smoleńsk.

Komisja szefa SG WP uznała, że KBI SP zbadała zdarzenie w sposób obiektywny, uwzględniając całość zgromadzonego materiału dowodowego, a odwołania załogi były niezasadne i nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonych materiałach.

Bazując na materiałach tej komisji szef SG WP zdecydował o nieuwzględnieniu odwołań członków załogi Jaka-40. W tej sytuacji, biorąc pod uwagę rozbieżność orzeczeń KBI SP i komisji szefa SG WP oraz stanowiska przedstawionego przez załogę Dowódca Sił Powietrznych zawiadomił Jaka-40 24 lutego 2011 roku organy ściągania o podejrzeniu popełnienia przez załogę Jaka-40 przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w ruchu powietrznym. Chodziło o to, aby postępowanie załogi zostało ocenione możliwie najbardziej kompetentnie i uczciwie, aby była pewność, czy prawo zostało naruszone, czy nie.

Przypomnieć też należy, iż zgodnie z Kodeksem postępowania karnego (art. 304 paragraf 2) na instytucjach państwowych, które w związku ze swoją działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ciąży obowiązek niezwłocznego zawiadomienia organów ścigania o takim zdarzeniu. Co więcej, niedopełnienie obowiązku zgłoszenia przez funkcjonariusza publicznego może stanowić przestępstwo niedopełnienia obowiązku służbowego, opisane w artykule 231 Kodeksu karnego.

Informuję, że procedura badania incydentu została omówiona na posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej 2 marca 2011 roku (stosowny biuletyn z pracy KON można znaleźć na stronie internetowej Sejmu, Biuletyn 4768/VI).

 

RZECZNIK PRASOWY

ppłk Szczepan Głuszczak

  • publikuj na facebook
  • publikuj na tweeter
  • publikuj na google plus
Aktualności - ostatnie wpisy
19 X 2017
Spotkanie z weteranami poszkodowanymi w ...
„Człowiek jest tyle wart ile może pomóc drugiemu”. Ta sentencja był myślą przewodnią spotkania z weteranami poszkodowanymi zorganizowanego przez Dowództwo Generalne ...
18 X 2017
Dowódcy eFP w DG RSZ
18 października, dowódca generalny RSZ gen. dyw. Jarosław Mika podjął delegację armii amerykańskiej w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych.
18 X 2017
Polscy żołnierze w ćwiczeniu Swift ...
W trwającym od 2 października międzynarodowym ćwiczeniu Swift Response 17-2 biorą udział żołnierze i samoloty C-130 Hercules z 33 Bazy Lotnictwa ...
18 X 2017
Zmiany kadrowe w Dowództwie Generalnym
18 października, dowódca generalny RSZ gen. dyw. Jarosław Mika pożegnał żołnierzy kończących swoją służbę w strukturach Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
DRAGON-17
Ćwiczenie DRAGON-17
Święto
Zawody użyteczno-bojowe
Święto Wojsk Obrony Przeciwlotniczej
BALTOPS-17
Zawody Strong Europe Tank Challenge
Strzelania przeciwlotników